Kieszonkowe dla dziecka – czy warto je dawać i jakie przynosi efekty

Czy warto dawać dziecku kieszonkowe” No właśnie. Ciekawy temat. Bo jak się tak bliżej temu przyjrzeć, to raczej nie ma jednoznacznej odpowiedzi w tym temacie. Niemniej jednak postaram się odpowiedzieć na kilka pytań, które wiążą się z tym tematem.

Zacznę od tego, że tematem kieszonkowego interesowałam się od dawna, jako mama dwójki dzieci. Mam swój pogląd na ten temat i dotychczas starałam się tę moją opinię puszczać w świat. Kiedy jednak zostałam zaproszona do telewizji w celu rozmowy na ten temat, postanowiłam przygotować się i zebrać jak najwięcej informacji od…. Wiadomo, że od moich czytelników. To najlepsze źródło wiedzy, natchnienia i kreatywności. Bardzo Wam, szanowni fani i czytelnicy, za to dziękuję.

Sondaż „Czy dawać dziecku kieszonkowe”

Najpierw postanowiłam przeprowadzić krótką ankietę czy dajecie dziecku kieszonkowe z prośbą o uzasadnienie odpowiedzi. Wyniki tej ankiety poniżej: 

Z ankiety definitywnie wynika, że dajecie kieszonkowe i jeszcze kilka osób podzieliło się swoim doświadczeniem z własnymi dziećmi w tym temacie. Niektóre z nich postaram się podłączyć do tego artykułu, wiele wykorzystuję w poniższym wpisie. 

Dlaczego warto dawać dziecku kieszonkowe

  1. Kieszonkowe to tzw. pierwsza pensja, za pomocą której uczysz dziecko wydawania pieniędzy, szacunku do pieniądza i liczenia. 
  2. Dzięki tym pieniądzom dziecko ma namiastkę dorosłego życia – uczy się zarządzać budżetem, który ma do dyspozycji i zmusza dziecko do racjonalnych decyzji, na co wydać pieniądze. Zmusza też do planowania wydatków.
  3. Taka pensja uczy cierpliwości – bo przecież „następne kieszonkowe za tydzień”.
  4. Dziecko uczy się na własnych błędach – jeśli wyda na rzeczy, które mu się nie przydadzą, powinno wyciągnąć wnioski na przyszłość.
  5. W naszym systemie prawnym zatrudnianie dzieci jest zabronione, więc jak go nauczyć zarządzania pieniędzmi i zarabiania? Niech kieszonkowe będzie zaczynem tej wiedzy.

Zanim dasz kieszonkowe

Agnieszka Dawidowicz z www.rodzinanakredyt.pl

Przejdźmy więc do konkretów. Zanim dasz dziecku kieszonkowe, przygotuj się na to. Przede wszystkim zadaj dziecku pytanie: „Na co będziesz wydawać kieszonkowe?’

Niech wskaże Ci konkretne cele. To pokazuje Ci, czy Twoje dziecko w ogóle potrzebuje tych pieniędzy i jest na tyle rozwinięte finansowo, że będzie wiedzieć, co z nimi robić. 

Warto później ustalić z dzieckiem, że skoro umówiliście się, że kieszonkowe idzie na np. słodycze, zabawki i gazetki, to rodzice już nie finansują tych rzeczy, ale też nie rozliczają dziecka z wydanych pieniędzy. Pełna odpowiedzialność za wydane pieniądze spoczywa na dziecku.

Porozmawiaj o oszczędzaniu

Ale to jeszcze nie wszystko. Daj mu maleńką dawkę edukacji finansowej i porozmawiaj nie tylko o wydawaniu, ale i oszczędzaniu.

Przed rozpoczęciem przekazywania kieszonkowego porozmawiaj z dzieckiem na temat większych wydatków czy wydatków w przyszłości, na które jeszcze teraz nie ma pomysłu. Warto już teraz podjąć edukację, że część pieniędzy z każdego dochodu należy odkładać na poczet przyszłej konsumpcji, na coś, czego nie kupi z jednego kieszonkowego, albo po prostu na przyszłość. Naucz je, że warto zbierać pieniądze, mieć taki fundusz, z którego w przyszłości w razie potrzeby można korzystać. Wiem, że niektóre dzieci mogą tego jeszcze nie rozumieć, ale dajmy im szansę na zbieranie chociaż na większe zakupy. Na pewno zrozumieją, o co chodzi.

Jedna z moich czytelniczek napisała, że daje dziecku 10 zł co tydzień i dziecko samo rozdziela to na 2 słoiki (1. Codzienna rozrzutność 2. Smile – odkładanie na coś, co daje uśmiech, np. na nową grę, ciuszek, zabawkę). Zasada jest taka, że każdy słoik musi dostać jakąś część w dniu wypłaty.

Ja polecam zasadę na 3 słoiki: 1. Wydatki codzienne 2. Większe wydatki – na coś konkretnie dziecko zbiera 3. Oszczędzanie (10%) – żeby wyrobić nawyk oszczędzania. 

Ale podejdź do tego bardzo indywidualnie.

Najważniejsze jest jednak na początek: zanim dasz kieszonkowe, zapytaj dziecko: na co będzie wydawać te pieniądze. 

Dzieci nas naśladują 

Dzieci naśladują nas w wielu obszarach. To w domu uczą się systematyczności, utrzymywania porządku, pilności czy dobrych manier. W kwestii wydawania pieniędzy i oszczędzania uczą się tylko od rodziców. Szkoła nie zapewnia w podstawowej edukacji nauki zarządzania finansami osobistymi, więc cała odpowiedzialność w tym obszarze spoczywa na rodzicach. 

Rodzice mogą reprezentować różne poglądy na wydawanie pieniędzy, a ich myślenie o pieniądzach w dużej mierze wpływa na postrzeganie pieniędzy przez nasze dzieci:

  1. są tacy, co wydają wszystko,
  2. są tacy, co mówią, że nie stać ich na drogie rzeczy, ale kupują dużo tanich rzeczy, których w większości nie potrzebują,
  3. są tacy, którzy zarabiają i wszystko wydają na rzeczy wg nich jak najlepsze, gdyż są przekonani, że zawsze będą mieć pieniądze i jakoś to będzie, 
  4. są tacy, co zarabiają i wydają mniej niż zarabiają, a część swoich dochodów odkładają na przyszłość.

Jak myślisz, która grupa jest najlepsza do uczenia się od niej? Oczywiście, że ostatnia.

Zauważcie, że zanim dziecko będzie mieć swoje pieniądze, całe życie uczy się poprzez obserwację rodziców. Rodzice powinni zwracać na to uwagę, że pieniądze są ograniczone i trzeba ja zarabiać (nie rosną na drzewach, ani nie wyskakują ze ściany).

Edukuj dziecko, że w życiu ważne są nie tylko pieniądze, ale przede wszystkim ciągła edukacja i rozwój. Tylko ciągła edukacja pozwala na zarabianie coraz większych pieniędzy. 

Jakie są argumenty przeciw dawaniu dzieciom kieszonkowego?

Jeśli to kieszonkowe ma służyć tylko wydawaniu na przyjemności, to dziecko uczy się, że bez względu na wykonywaną pracę i tak otrzymuje pieniądze, które może dowolnie wydać. To taki rodzaj „zasiłku”, pomocy, zapomogi. „Łatwo przyszło, łatwo poszło”. Czy na pewno o to chodzi w edukacji finansowej?

Samo kieszonkowe nie uczy przedsiębiorczości, bo dziecko wie, że za tydzień znów dostanie kasę. Oznacza to, że uczymy dziecko wydawać pieniądze, ale nie uczymy go zarabiać pieniędzy.

Kiedy zacząć dawać kieszonkowe?

W zasadzie podstawową zasadą jest, aby dziecko potrafiło już liczyć. Drugim warunkiem jest, żeby ustalić z nim, na co przeznaczy te pieniądze i zawrzeć umowę, że na ustalone cele nie będzie prosić nas o pieniądze (bo te wydatki idą z kieszonkowego).

Jestem zwolenniczką dawania kieszonkowego dopiero w momencie, gdy dziecko jest już w dużym stopniu samodzielne. Małe dzieci nie podejmują z zasady samodzielnych decyzji, a zakupy robią wyłącznie z rodzicami, nie będą raczej potrzebować kieszonkowego. Przychodzi jednak taki moment (mniej więcej 10 lat +), gdy dziecko się usamodzielnia tzn. większość dnia radzi sobie samodzielnie i będzie potrzebować pieniądze na swoje wydatki. 

Zwróćcie uwagę, że dzieci często dostają pieniądze (a jeszcze nie dostają kieszonkowego), np. od dziadków, cioć, wujków i warto byłoby już wtedy rozmawiać z nimi o przeznaczeniu tych kwot na dane cele i już można wspominać o oszczędzaniu. Może warto nawet założyć skarbonkę i wrzucać dziecku kwoty, które nie służą doraźnemu wydaniu, ale właśnie jako oszczędności na przyszłość.  

 Jak powinniśmy dobierać wysokość kieszonkowego?

Inaczej będzie wyglądała wysokość kieszonkowego dla dziecka, które chce z niego finansować słodycze, a inaczej, jeśli dziecko lubi czytać książki i chce je sobie samodzielnie kupować (choć w tym wypadku dużo lepszą opcją będzie nauka korzystania z biblioteki). To bardzo indywidualne. Zadaj mu po prostu pytanie, na co chce te pieniądze przeznaczyć i wspólnie zadecydujcie, jaka to kwota. Młodszym dzieciom polecam tygodniówki np. 5-10 zł tygodniowo, starszym wypłaty miesięczne.

Możesz przyjąć jako wyznacznik wiek dziecka – i właśnie taką kwotę przekazywać mu co tydzień. Dziecko ma 7 lat – dajesz co tydzień 7 zł (łącznie 28 zł na miesiąc). “Dziecko” ma 17 lat – dajesz 17 zł na tydzień lub 68 zł na miesiąc.

Konto w banku dla dziecka

Starszemu dziecku, tj. powyżej 13 roku życia warto założyć darmowe konto w banku wraz z kartą bankomatową. Dzięki temu, oprócz zarządzania pieniędzmi uczy się też posługiwania kontem bankowym. Praktyka to najlepsza lekcja.

Na konto możesz przelewać mu co miesiąc uzgodnioną kwotę i przy okazji masz większą kontrolę nad wydatkami, trochę nieoficjalnie. Nie możesz absolutnie ingerować w wydatki dziecka, ale przecież możesz je podglądać. 

Jedną z form kontroli finansów potomka jest bezpośredni wgląd rodzica w historię wykonanych transakcji w banku. Jeśli konto dziecka i rodzica prowadzone jest w tym samym banku, dorosły może monitorować historię rachunku z poziomu własnej bankowości internetowej. Takie rozwiązanie znacznie ułatwia bieżącą kontrolę tego, jak pieniądze są wydawane.

Zbieranie paragonów

Przy okazji monitorowania wydatków naucz dziecko, że warto zbierać paragony. Część transakcji dokonywanych kartą jest widoczna na koncie, ale wydatki gotówką już nie są tak oczywiste. Warto, aby dziecko zbierało paragony i mam nadzieję, że Ty jako rodzic też to robisz. Warto analizować, na co poszły pieniądze. Dla niektórych dzieci to może być zbyt trudne do zrozumienia, ale jeśli rodzice w ten sposób prowadzą budżet, to dzieci to widzą i naśladują. Myślę, że wartościowe będzie to, aby dzieci też nauczyły się zapisywać swoje wydatki np. w specjalnym do tego celu notesie.

Jeśli chcesz wiedzieć więcej o prowadzeniu domowego budżetu i finansowych inspiracji, zajrzyj do tych wpisów:

RÓŻNE METODY PROWADZENIA DOMOWEGO BUDŻETU

SYSTEMY ZARZĄDZANIA BUDŻETEM DOMOWYM

PO CO POTRZEBNE SĄ PIENIĄDZE?

FINANSOWE PODSUMOWANIE MIESIĄCA – SZABLON

DLACZEGO LUDZIE NIE MAJĄ PIENIĘDZY?

Czy kieszonkowe rzeczywiście nauczy dziecko gospodarności? 

Tak, uczy trochę realiów otaczającego nas świata.

Poza tym, jeśli dziecko po jakimś czasie stwierdzi, że kieszonkowe jest za małe, pojawia się szansa na naukę przedsiębiorczości.

Nie jestem zwolennikiem płacenia dzieciom za wykonywanie obowiązków domowych czy dobre oceny. Każdy domownik powinien mieć własny zakres obowiązków i nie domagać się za to zapłaty. 

Kluczowe natomiast w edukacji dziecka jest, aby nauczyć go przedsiębiorczości. Propozycja dziecka odnośnie podwyżki kieszonkowego to dobry moment, żeby porozmawiać z dzieckiem o umiejętności zarabiania pieniędzy. Naucz dziecko, że to kluczowa umiejętność w życiu.

Proponuję, aby w momencie pytania o podwyżkę, zaproponować mu, że jeśli chce więcej pieniędzy, to niech sobie na nie zapracuje. 

Jakie prace może wykonywać dziecko?

Weź pod uwagę, że dziecka nie można w Polsce zatrudnić. Możemy natomiast zaproponować mu wykonywanie prac, za które w ramach wdzięczności może otrzymać coś w zamian, np. pieniądze.

Młodsze dziecko może w domu wykonać jakieś prace spoza jego domowych obowiązków.

Starsze dziecko może:

  • dawać korepetycje, 
  • roznosić ulotki lub gazety,
  • opieka nad osobą starszą lub dorywczo opiekunka dla dziecka na godziny,
  • zbieranie plonów w gospodarstwach rolnych (praca przy zbiorach – malin, jabłek),
  • pomalowanie komuś płotu, 
  • wyprowadzanie psów (pod warunkiem, że pies nie jest większy od dziecka :-),
  • ścięcie trawnika,
  • kiermasz szkolny lub przedszkolny – zazwyczaj idzie na cele charytatywne, ale można też część przeznaczyć jako zarobek dla dzieci,
  • wyprzedaż zabawek np. garażowa przed domem,
  • sprzedaż używanych rzeczy, odzieży, zabawek na Allegro, czy OLX – przy okazji dzieci uświadamiają sobie, jak rzeczy tracą na wartości, że warto o nie dbać (bo np. brak jednego elementu całkowicie dyskwalifikuje sprzedaż czegoś cennego) i ile trzeba wysiłku, żeby coś wystawić, sprzedać, a potem jeszcze wysłać. Jeżeli dziecko ma ukończone 13 lat, może samodzielnie zarejestrować się na Allegro i założyć konto junior.
  •  jeśli dziecko ma jakiś talent np. maluje, to może coś namalować i sprzedać,
  • może w pobliskim sklepie będzie mogło pomóc np. rozstawiać towar, zapytaj.

Jeśli dziecko potrzebuje środków na jakiś konkretny cel, zapytaj dziecko, na co chce uzbierać i wesprzyj go w tej zbiórce. 

Zobacz, jak edukowała dziecko Magdalena:

Zobacz też podejście Eweliny:

Dzieci są coraz bardziej wymagające i roszczeniowe czy kieszonkowe to nie jest zwykła rozpusta?

No właśnie, z taka opinią też się spotkałam. Znam rodziców, którzy nigdy nie dawali kieszonkowego, a jednak dzieci sobie radziły. Może miały trochę trudniej, „zazdrościły” innym, ze Ci mają na loda, a oni nie…. Nie wiem, ale widzę w kieszonkowym dawanym wraz z odpowiednią edukacja dużą wartość. Jak inaczej nauczyć dziecko obcowania z pieniądzem, jeśli nie przez praktykę? Może lepiej kieszonkowe, niż dziecko miałoby kraść, czy pożyczać od innych na „wieczne nieoddanie”. Zastanów się, jako rodzic. 

Podsumowanie

Warto pamiętać o tym, że im dziecko starsze, tym łatwiej nauczy się zasad związanych z np. oszczędzaniem. Dobrze, jak potrafi już liczyć – dodawać i odejmować, ma konkretny cel lub marzenie i będzie na tyle odpowiedzialne, że jeśli już otrzymuje od nas pieniądze, to nie prosi o dodatkowe środki poza kieszonkowym.

Badania pokazują, że uczenie dzieci gospodarowania finansami od najmłodszych lat pozwala uniknąć problemów w przyszłości. 

Życie zmusza nas do posługiwania się pieniędzmi. Warto więc uczyć dziecko w każdym wieku, że pieniądz ma swą wartość. Jednak kieszonkowe nie jest jedyną możliwością – można dziecku dawać takie kwoty, jakich potrzebuje – wcześniej oczywiście trzeba porozmawiać o tym co chce kupić, czy tego potrzebuje i dlaczego akurat to. Także i tu możemy uczyć cierpliwości i oszczędności.

Nie zapominaj jednak o najważniejszym: dziecko uczy się przez naśladownictwo. Jeśli będzie widziało, że nie panujesz nad swoim budżetem, wydajesz pieniądze na zbędne rzeczy i nie oszczędzasz, to nawet najlepsze wykłady na temat planowania budżetu nie pomogą!

Podsumuję to bardzo krótko: świeć przykładem!

I jeszcze na koniec podziel się w komentarzu : czy Ty dajesz dziecku kieszonkowe?

Jeśli temat edukacji finansowej dzieci Cię interesuje, zapraszam tez na inne wpisy w tym temacie na moim blogu: 

EDUKACJA FINANSOWA DZIECI – NAUCZ DZIECKO OSZCZĘDZANIA

JAK ULA UCZY SWOJE DZIECI ZARZĄDZANIA PIENIĘDZMI?

JAK ROZMAWIAĆ Z DZIEĆMI O PIENIĄDZACH?

„FINANSOWE WIERSZE” – WYWIAD Z AUTORKĄ KSIĄŻKI DLA DZIECI AGNIESZKĄ BŁACHNIO.

Podobał Ci się ten artykuł?

Polub, udostępnij lub zostaw swój komentarz, abym wiedziała, że moja praca nie idzie na marne.

Będzie mi bardzo miło, jeśli odwiedzisz mnie na Facebooku!

Znajdziesz mnie też na:

Instagram joanna_postupalska

LinkedIn Joanna Postupalska-Bożek

Możesz również zamówić na maila powiadomienia o nowych wpisach. Zapraszam – zeskroluj wyżej.